piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 3

 


Obudziła mnie Paula po ok 2 godzinkach snu.
     - Heej, Wika wstawaj - mówiła cicho i lekko mnie szturchając - No Wika, obudź się, 

     niedługo lądujemy. 
     - Taaak ? No już wstaaaaję. - otworzyłam oczy i odpowiedziałam ziewając. 
Tak jak Paula powiedziała, po ok 5 minutach zaczęliśmy podchodzić do lądowania. Gdy samolot stanął, zaczęliśmy z niego wychodzić wraz z innym pasażerami nie należącymi do naszego obozu. Następnie, na taśmie zaczęły jechać nasze bagaże i każdy podchodził by zabrać swoją walizkę. Gdy wszyscy mieli już w ręku swoje bagaże, Anna stanęła na krzesełkach i zaczęła nas wszystkich wołać.
     - Uwaga! Proszę aby podeszły do mnie osoby, które zapisały się na obóz do Londynu!- 
     gdy usłyszałyśmy z dziewczynami te słowa, to w trójkę stanęłyśmy przy niej razem z 
     innymi osobami - Dziękuję, a teraz proszę o uwagę! Kierujcie się za mną i trzymajcie  
     się razem, aby się nie zgubić. Na zewnątrz czeka na nas autokar, którym pojedziemy 
     do naszego ośrodka, a w autokarze są pozostali opiekunowie, którzy przyjechali tu 
     przedwczoraj! A teraz idziemy ! - zakończyła Anna i wszyscy ruszyli za nią.
Na dworze wiał delikatny wiatr i było chłodnawo, ale była dopiero 7.00 więc na pewno się jeszcze ociepli. W autokarze usiadłam razem z Paulą, a Sandra usiadła obok dziewczyny, którą poznała rok wcześniej na obozie. 
Pod ośrodek podjechaliśmy o 7.30 i wszyscy wyszli z autokaru wyciągając swoje bagaże i kierując się na plac główny za Anną. Na środku placu stanęła i odwróciła się do nas mówiąc :
     - Proszę o uwagę! Chciała bym wam najpierw przedstawić pozostałych opiekunów! - 

     powiedziała wskazując na trójkę młodych ludzi stojących przy stole z kartką i 
     długopisem - Oto Kasia, Maja, Iza i Maciek. - Przedstawiła każdego po kolei - Proszę 
     szanować każdego z nich. A teraz sprawa zakwaterowania. Macie 30 minut na to aby, 
     dobrać się w grupy 3, 4 i 5 osobowe, a następnie, by podejść do opiekuna i się 
     zgłosić, by dostać klucz do pokoju. Do Maćka niech podejdą chłopcy, do Kasi 
     dziewczynki chcące pokój 3 osobowy, do Mai niech podejdą dziewczynki chcące 
     pokój 4 osobowy, a do Izy dziewczynki chcące pokój 5 osobowy. Proszę zaczynać - 
     Skończyła mówić Anna i wszyscy zaczęli krążyć po placu.
Paula, Sandra i ja chciałyśmy mieć razem pokój, więc od razu podeszłyśmy jako pierwsze do Kasi, która zapisała nasze nazwiska i dopisała do nich numer naszego pokoju.
     - Proszę dziewczyny, otrzymacie pokój nr 30. Jest on na 2 piętrze po lewej, jak 
     wyjdziecie z windy.- wytłumaczyła nam i  podała klucz uśmiechając się. 
Paula trzymała klucz. Razem wróciłyśmy się po nasze walizki, które zostawiłyśmy pod drzewem i ruszyłyśmy w stronę budynku. 
Nasz ośrodek był bardzo ładny. Miał 3 piętra. Na parterze znajdowała się recepcja, toalety oraz bufet dla przejeżdżających. Na 1 piętrze była sala do dyskotek, toalety i stołówka dla korzystających z ośrodka, a na 2 i 3 piętrze były pokoje oraz toalety, chociaż każdy pokój miał już łazienkę w środku. 
Wraz z dziewczynami weszłyśmy do windy, bo nie chciałyśmy dźwigać naszych walizek po schodach. Gdy winda się zatrzymała, wyszłyśmy z niej kierując się na lewo. Szłyśmy podłużnym korytarzem, na którym były obrazy z widokami Londynu. W końcu stanęłyśmy przed naszym pokojem. Paula włożyła klucz w zamek i otworzyła drzwi. Ukazał nam się ogromny pokój.
Na przeciwko wejścia były okna, z których był widok na miasto. Po lewej była łazienka i szafy, a na prawo były trzy łóżka ładnie zaścielone. Ściany zdobiły obrazy przedstawiające Londyn.
Weszłyśmy do środka zamykając za sobą drzwi. Ten pokój był świetny! Postanowiłyśmy się rozpakować, więc przydzieliłyśmy sobie półki w szafach tak, aby było po równo. 

     - Podoba mi się tutaj - powiedziałam do Pauli
     - Mi też, bardzo tu ładnie - odpowiedziała mi, oglądając swój strój kąpielowy.
     - Mówiłam, że się wam tutaj spodoba - uśmiechnęła się do siebie Sandra.
     - Ej, a czy dadzą nam teraz jakieś śniadanie lub coś do przekąszenia? bo jestem trochę 
     głodna - zapytała się Paula Sandrze
     - No jasne! niedługo pewnie będzie śniadanie. - odpowiedziała wesoło.
Gdy kończyłyśmy się wypakowywać ktoś zapukał do drzwi.
     - Proszę! - krzyknęłam w stronę wejścia.
Po moim zaproszeniu weszła Kasia.
     - Hej dziewczyny, chciałam wam powiedzieć, że o 8.15, czyli za 5 minut, jest 
     śniadanie i proszę o to, abyście zostały na stołówce gdy zjecie, bo będą krótkie 
     ogłoszenia - uśmiechnęła się do nas - do zobaczenia - pożegnała się i wyszła.
     - Ufff, myślałam, że nigdy już nie będzie śniadania - powiedziała Paula z ulgą, a ja i 
     Sandra zaczęłyśmy się śmiać.




Po zjedzonym śniadaniu, czekałyśmy na swoich miejscach, aż będą ogłoszenia. W pewnym momencie ze swojego miejsca wstał Maciek z kartką w ręku i zaczął ją czytać.
     - Przez cały miesiąc śniadania będą odbywały się o godzinie 8.30, obiady o 14.00, a 
     kolacje o godzinie 19.30. W między czasie będą odbywały się wycieczki i zabawy. 
     Oprócz tego po śniadaniu do godziny 9.30 macie czas aby posprzątać, bo będzie 
     sprawdzany porządek. Na miasto wychodzimy za zgodą opiekunów! Cisza nocna jest 
     od 22.30 do 6.00. Jeśli macie jakieś pytania to zwracajcie się do nas. Informacje o 
     planie każdego dnia znajdziecie na tablicy przed stołówką. To na razie wszystko. 
Z dziewczynami popatrzyłyśmy na siebie i wyszłyśmy ze stołówki czytając po drodze plan na dzisiejszy dzień. Do 11.00 miałyśmy czas wolny, a o 11.00 była zaplanowana jakaś zabawa, na której mieliśmy się wszyscy lepiej zapoznać. 
     - Dobra, to co robimy ? - zapytałam się dziewczyn
     - Może wróćmy do siebie do pokoju i się odświeżmy - zaproponowała Sandra i tak 
     zrobiłyśmy. 
W pokoju przebrałam się i założyłam koszulkę w białe i niebieskie baski, do tego krótkie, brązowe spodenki i beżowe trampki. 
Podczas gdy Sandra postanowiła wziąć prysznic ja i Paula usiadłyśmy na swoich łóżkach.
     - To kiedy jest ten koncert 1D? - zapytałam się Pauli, bo sobie o tym przypomniałam.
     - Za 2 dni - uśmiechnęła się do mnie - musimy być na tym koncercie ale nie ma już 
     biletów. Masz jakiś pomysł jak tam się znaleźć ? - zapytała się mnie Paula.
     - Jeszcze nie wiem, ale może dzisiaj wieczorem pójdziemy zobaczyć miejsce, w 
     którym mają grać ? - zaproponowałam
     - Tak ! Dobry pomysł. Akurat koncert ma być nie daleko więc możemy się przejść - 

     zgodziła się Paula.
     - To świetnie. Pójdziemy z Sandrą ? - zapytałam.
     - Hmmm ... może lepiej nie, bo ona za nimi nie przepada, a nas jeszcze wyda, że 
     chcemy dostać się na ich koncert. - stwierdziła Paula.  
Gdy Sandra wyszła z łazienki, zaczęłyśmy rozmawiać o różnych rzeczach. Następnie nadszedł czas na to, aby iść na zbiórkę. Świetnie się tam bawiłyśmy. Iza i Maja cały czas żartowały sobie z Kasi i Maćka, którzy zaprzeczali, że nie są w sobie zakochani. 
Potem wszyscy poszli na obiad, a po nim był czas wolny. W pokoju Sandra powiedziała, że idzie do pokoju koleżanki.
     - To jak? idziemy zapytać się Kasi, czy możemy wyjść na miasto ? - zapytała się mnie 
     Paula.
     - No możemy - powiedziałam - tylko wezmę telefon. 
Do torebki schowałam telefon, portfel i słownik angielsko- polski, a Paula wzięła ze sobą telefon, portfel i mapkę Londynu. Gdy wychodziłyśmy, Paula zakluczyła pokój i weszła do pokoju, w którym siedziała Sandra i dała jej klucz mówiąc, że idziemy się rozejrzeć po okolicy.  
Kasia bez problemu wyraziła zgodę, na to abyśmy wyszły sobie na miasto. 
Z  użyciem mapy, którą wzięła Paula, doszłyśmy do miejsca, w którym miał odbyć się koncert. Była to wielka scena, która była zabudowana. 
     - Dobra, to teraz myśl jak wejdziemy do środka za te 2 dni. - powiedziała Paula 
     rozglądając się.
     - Hmmm ... Koncert, o której godzinie się zaczyna ? - zapytałam.
     - O 17.00. - odpowiedziała mi Paula.

     - No dobra, czyli, o której chcesz na niego wyjść ? - zadałam kolejne pytanie.
     - Skoro obiad jest o 14.00, to od razu jak zjemy wychodzimy, co ty na to ? - 
     zaproponowała Paula.
     - No chyba nie mamy  innego wyjścia, bo musimy wtopić się w tłum. - zgodziłam się.
     - Dobra, to teraz szukaj gdzie możemy się wkraść. - zakończyła Paula.
Dosyć długo szukałyśmy jakiejś szczeliny i tylnego wejścia, którym można było się wkraść, aż w końcu znalazłyśmy otwarte wejście.
Było to wejście za halą, które było oznaczone jako piwnica, a skoro piwnica, to na pewno łączy się jakoś z pomieszczeniem.
     - To co patrzymy co tam jest ? - zapytałam.
     - Dajesz - odpowiedziała Paula otwierając drzwi i pokazując, bym szła przodem. 
     - No dobra - weszłam do środka i nadusiłam na włącznik światła, bo była słaba 
     widoczność.
W środku był mini magazyn, w którym były przechowywane głośniki, mikrofony, stojaki do nich i wiele innych rzeczy, które przydają się podczas występów. Pomieszczenie łączyło się z małym korytarzem, który prowadził za kulisy i na scenę.
     - Świetnie ! - ucieszyłam się - Jeżeli te drzwi będą otwarte przed koncertem to mamy 
     wielkie szczęście ! - ucieszyłam się. 
     - Więc dlatego musimy być wcześniej, żeby nie zamknęli przypadkiem ich. - 
     stwierdziła Paula.
Radosne z powodu znalezienia wejścia na halę, wróciłyśmy do siebie do ośrodka. Gdy wchodziłyśmy do pokoju, na łóżku Sandry zobaczyłyśmy ją i jakiegoś chłopaka, który się do niej przytulał. Trochę się speszyłyśmy, a oni odskoczyli od siebie jak oparzeni.
     - To ... to ja już pójdę - powiedział chłopak i wyszedł.
     - Kto to był ? - zapytała wesoło Paula rozbawiona tą sytuacją. 
     - Ma na imię Łukasz. Gdzie byłyście ? - odpowiedziała cicho Sandra i szybko zmieniła 
     temat.
     - Poszłyśmy rozejrzeć się po okolicy. - Odpowiedziałam.
     - I jak się podoba? - zapytała Sandra.
     - Bardzo ciekawa - Odpowiedziała Paula siadając na swoim łóżku. 
     - To dobrze. - Uśmiechnęła się Sandra. 
Do wieczora siedziałyśmy u siebie w pokoju, a potem poszłyśmy na kolację. Po niej była jeszcze jedna zbiórka organizacyjna, i mogłyśmy iść do pokoju umyć się i położyć się spać.
Umyłyśmy się szybko, ale do późna gadałyśmy i się śmiałyśmy, aż w końcu zasnęłyśmy. Spałam z myślą o nadchodzącym koncercie. 





*************************************************

Dzięki, że czytacie mojego bloga ;>
moje gg to 2204007 - piszcie jak chcecie ;3

GreenClover







sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 2

 

* dwa tygodnie później *
Obudziłam się o 9.00 i nie mogłam już zasnąć więc wstałam, poszłam do kuchni i zrobiłam sobie na śniadanie płatki z mlekiem, które zjadłam oglądając w salonie 4funtv. Gdy zjadłam poszłam do siebie, wziąć ciuchy i wskoczyć pod szybki prysznic. Następnie wysuszyłam sobie włosy i spięłam je w luźnego koka. Ubrałam się wygodnie, w krótkie spodenki i zwykłą białą bluzkę. 
Ostatnie dwa tygodnie bardzo szybko mi minęły, ponieważ cały czas myślałam o obozie do Londynu. Byłam umówiona z Paulą na jutro, że przyjedzie ona do mnie o 3.30 w nocy, i moi rodzice zawiozą nas na lotnisko, gdzie jest zbiórka. Samolot mamy o 5.00 ale na lotnisku mamy być o 4.25. 
Skoro więc jutro wyjeżdżam, czas aby się spakować. Wyjęłam walizkę z pod łóżka i wyrzuciłam wszystkie ciuchy z szafy na podłogę. Ten obóz ma trwać miesiąc więc muszę dobrze przemyśleć co będę musiała spakować z najpraktyczniejszych rzeczy, ponieważ niestety, ale mam ograniczenie kilogramowe w bagażu i mogę wziąć tylko 20 kg, a w podręcznym bagażu mogę mieć 10 kg. No cóż - dam radę. 
Po kilku godzinach wsadziłam ostatni ręcznik do torby. Już wszystko miałam. Odłożyłam także ciuchy, w których jutro pojadę. Rano jeszcze spakuję ładowarkę do telefonu, bo w nocy podładuję go trochę. 
Zmęczona usiadłam na łóżku, i włączyłam komputer. Weszłam na facebooka i zalogowałam się na gg. Paula była dostępna więc zaczęła się rozmowa.
     - hejo! - pierwsza napisała do mnie Paula.
     - hej, miałam do ciebie właśnie pisać - odpisałam.
     - jesteś już spakowana ? - zapytała mnie Paula.
     - oczywiście, że jestem, a ty ?- odpisałam. 
     - jeszcze dopakuję kilka rzeczy jak się wypiorą - odpisała do mnie - ejj właśnie 
     patrzyłam kiedy 1D ma koncerty i wiesz, że mają koncert w Londynie za trzy dni ?! - 
     napisała do mnie i gdy to przeczytałam, zrobiłam oczy jak jaja
     - nie żartujesz ? - nie mogłam uwierzyć
     - ani trochę, na serio ! musimy się tam dostać, bo niestety ale biletów już nie ma- 
     napisała do mnie, a ja już zaczęłam kombinować by się tam dostać. 
     - coś się wymyśli - napisałam - dobra ja wejdę później, papa - pożegnałam się i 
     wyłączyłam komputer.
Była już 15.00. Wyjrzałam przez okno gdy usłyszałam samochód podjeżdżający pod dom. Z samochodu wyszła moja mama. Była to nie wysoka blondynka o krótkich włosach. Miała opaloną cerę i zielone oczy. Gdy weszła do domu i odłożyła siatki z zakupami, przywitałam się z nią i pomogłam przygotować obiad. Po krótkiej chwili do domu wszedł Kuba i mój tata, który był wysokim mężczyzną w czarnych krótkich włosach. Gdy wszyscy zjedliśmy obiad mama poszła ze mną do pokoju upewnić się czy wszystko mam.
     - Masz ręczniki? - zapytała moja mama, ponieważ często ich zapominam spakować 
     i musi mi o nich przypominać.
     - Tym razem spakowałam kilka - uśmiechnęłam się dumnie.
     - To dobrze. Kupiłam ci jeszcze kilka opakowań plastrów i jakieś tabletki gdyby coś 
     się stało.- powiedziała mama i zaczęła wychodzić z pokoju.
     -  Dobra to daj i je spakuję póki pamiętam. - wyszłam za nią do kuchni gdzie 
     zostawiła zakupy.
O godzinie 17.00 postanowiłam już położyć się spać, bo chciałam się wyspać, ponieważ gdy krótko śpię to mam wory pod oczami. Przed snem weszłam na gg i napisałam Pauli  'do zobaczenia o 3.30, niczego nie zapomnij! słodkich snów' i zamknęłam laptopa, i wsunęłam go do plecaka gdzie był już mój iPod, prostownica i ładowarki. 
Gdy się położyłam to po chwili zasnęłam. 


Obudziła mnie mama o 2.30. Strasznie się denerwowałam. Odłączyłam telefon z prądu i wrzuciłam ładowarkę do plecaka, który od razu zapięłam. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Gdy skończyłam się myć, ubrałam rzeczy które sobie uszykowałam i spięłam włosy w wysoką kitkę. Upewniłam się jeszcze, że niczego nie zapomniałam i torbę z plecakiem wyniosłam na korytarz. Zrobiłam się trochę głodna, bo poszłam spać bez kolacji, więc zrobiłam sobie szybko płatki. Gdy kończyłam jeść zadzwonił dzwonek. To była Paula. Moi rodzice wpuścili ją do domu, a ja szybko wskoczyłam do łazienki umyć zęby i się załatwić. Byłam gotowa. Pożegnałam się z Kubą, który obudzony dzwonkiem wyszedł z pokoju i z mamą, bo ona niestety musiała być dziś wcześniej w pracy, więc tylko tata miał z nami jechać. 
     - Wszystko dziewczyny macie? - zainteresował się tata w czasie jazdy.
     - Tak, ja wszystko mam, a ty Paula? - zapytałam.
     - Dziś rano jeszcze wszystko sprawdziłam i niczego mi nie brakuje. - odpowiedziała 
     wesoło.
     - A masz słownik angielsko-polski w razie czego? - zapytałam.
     - Ymmm, chyba tak ... w każdym razie pamiętałam, że mam wziąć ... tak na 100 % 
     spakowałam go. - odpowiedziała po chwili zastanowienia.
Miałyśmy 14 lat ale umiałyśmy dogadać się po angielsku. Inaczej rodzice by nas nie puścili na taki wyjazd. 
Na lotnisko dojechałyśmy o 4.15, więc miałyśmy jeszcze 10 minut do zbiórki. Paula zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu swojej koleżanki Sandry, która była o rok od nas starsza. Nagle od tyłu podeszła do nas blondynka w długich, rozpuszczonych włosach. Nie była brzydka. Przywitała się z Paulą, która zaraz po tym nas sobie przedstawiła. 
     - Cześć, jestem tatą Wiki - przywitał się mój tata - pierwszy raz jedziesz na ten obóz 
     z tej organizacji? - zaczął się wypytywać.
     - Dzień dobry, a ja jestem Sandra. Byłam już na obozach z tą grupą ale nie w 
     Londynie. We wcześniejszych latach pojechałam do Berlina i Paryża. - odpowiedziała.
     - Czyli teraz jedziesz trzeci raz? - upewnił się.
     - Zgadza się. - uśmiechnęła się Sandra - O, widzicie dziewczyny tą kobietę ? - 
     wskazała nam wysoką i szczupłą brunetkę, która stała obok swoich bagaży i podniosła 
     nad głowę kartkę z napisem  'ZBIÓRKA LONDYN'- Ma na imię Anna. Jest głównym 
     opiekunem. - wyjaśniła. 
     - To chodźmy do niej. - Zaproponowała Paula i tak zrobiłyśmy.
Mój tata się przedstawił i Anna zaczęła sprawdzać czy jesteśmy na liście. Gdy wszystko się zgadzało kazała nam przejść już przez odprawę. Szybko pożegnałam się z tatą, który mocno mnie uścisnął i kazał zadzwonić gdy już wylądujemy. 
Po nas przychodziło mnóstwo osób. Po pewnym czasie w końcu mogliśmy wejść do samolotu. W trójkę z dziewczynami usiadłyśmy w jednym rzędzie, bo na szczęście po każdej stronie były trzy fotele. Paula usiadła na środku, Sandra z brzegu, a ja przy oknie. Po starcie, oparłam głowę o szybę i zasnęłam...

**********************************************************

Hej, oto nowy rozdział.
Mam nadzieję, że się podoba ;>
GreenClover ;**

moje gg- 2204007





środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 1


     - Hej! Wiktoria zaczekaj ! - Krzyknęła do mnie Paula, po szkole w drodze na 
     autobus.
     - Cześć, nie widziałam Cię - Odpowiedziałam zatrzymując się, by na nią 
     zaczekać.
Paula była moją najlepszą przyjaciółką. Znałyśmy się od zerówki. Wspólnie spędzałyśmy każdą wolną chwilę spotykając się lub pisząc do siebie wiadomości. Paula była wysoką brunetką o prostych włosach i smukłej sylwetce. Miała szare oczy i piegowaty nosek.
     - Może wiesz już czy gdzieś wyjeżdżasz w wakacje? - zapytała mnie Paula
     - A no tak racja, jest już czerwiec. - przypomniałam sobie - Nie, raczej nigdzie 
     nie wyjeżdżam - uśmiechnęłam się do niej.
     - To świetnie! czyli jedziesz ze mną! - Ucieszyła się Paula.
     - Dokąd ? - zdziwiłam się.
     - Słuchaj tego! Moja koleżanka Sandra, powiedziała mi, że gdzieś w jej okolicy 
     jest organizowany obóz na cały miesiąc do Londynu! - Wesoło oznajmiła.
Gdy usłyszałam tą wiadomość to zaniemówiłam. Razem pragnęłyśmy wyjechać do Londynu, ponieważ było to ciekawe miasto, ale głównie dlatego, że uwielbiałyśmy One Direction. Byłyśmy ich ogromnymi fankami i wiedziałyśmy mnóstwo rzeczy na ich temat.
     - Mówisz to na poważnie? - zapytałam się jej, bo nie dowierzałam.
     - Tak! - Paula wyszczerzyła się do mnie w uśmiechu - Moi rodzice się już 
     zgodzili, więc ty zapytaj się swoich o zgodę. Jeśli się zgodzą to dam Ci kartę 
     zgłoszeniową, na której są napisane wszystkie szczegóły. - dokończyła 
     zatrzymując się na przystanku. 
     - Obiecuję, że jeszcze dziś porozmawiam z nimi o tym - uśmiechnęłam się do
     niej.
     - Dobra, to ja już lecę - zaczęła się ze mną żegnać - do zobaczenia jutro! -
     dając mi buziaka w policzek poszła w kierunku swojego domu zostawiając mnie 
     na przystanku autobusowym.
Paula mieszkała niedaleko szkoły, więc chodziła do niej pieszo. Ja za to nie miałam tak blisko, więc dojeżdżałam autobusem razem z moim bratem bliźniakiem. Zaczęłam się rozglądać, bo go nie było na przystanku, choć powinien być. Zawsze kończymy o tej samej godzinie, ponieważ chodzimy do jednej klasy. Nagle go zobaczyłam. Szedł, trochę wyższy ode mnie, chudy, w krótkich czarnych włosach, które mu się kręcą. Obok niego szedł kolega z równoległej klasy - Kamil. Kamil był wyższy od niego ale bardzo podobny. 
     - Cześć, gdzie wy byliście? - zapytałam się gdy doszli.
     - Aaa ... zagadaliśmy się - odpowiedział Kamil z łobuzerskim uśmiechem,   
     kierowanym do mojego brata - Kuby, który to odwzajemnił.
Tym oto sposobem czekaliśmy w trójkę na autobus.
Gdy wróciliśmy z Kubą do domu, zrobiłam to co zwykle. Weszłam do siebie do pokoju, odłożyłam plecak, włączyłam komputer i poszłam do kuchni, by zadzwonić do rodziców, że jesteśmy w domu.  

Po trzecim sygnale odebrał ciepły, kobiecy głos. To była moja mama.
     - Słucham? - Odezwała się mama.
     - No cześć, my jesteśmy już w domu - odpowiedziałam.
     - To dobrze, jak było w szkole? - zapytała.
     - Dobrze - zawsze na to pytanie odpowiadałam tak samo.
     - Ok, to podgrzejcie sobie obiad, ja będę w domu o tej samej godzinie co 
     zwykle - powiedziała mama
     - Dzięki, do zobaczenia - zakończyłam rozmowę i zaczęłam patrzeć co jest w    
     garnkach.
No tak, co mogło być innego jak nie zupa. Podgrzaną, nalałam do misek i zawołałam Kubę na obiad. Ja zjadłam pierwsza i brudną miskę włożyłam do zlewu, kierując się do swojego pokoju. Usiadłam przed komputerem i włączyłam playlistę piosenek One Direction, przy których odrobiłam lekcje.
Wieczorem, podczas kolacji byli już moi rodzice, więc postanowiłam z nimi pogadać o obozie, na który chce mnie wziąć Paula.
     - Tato - zaczęłam - czy w wakacje gdzieś jedziemy?
     - Nie, w tym roku odpuścimy sobie wyjazdy całą rodziną, jak już, to ty i Kuba   

     pojedziecie na jakiś obóz i to tyle. - zakończył.
     - Bo tak się składa, że Paula zaproponowała mi taki fajny obóz, będę mogła z 
     nią jechać ?
     - A jaki to obóz? - zainteresowała się mama.
     - Paula mi powiedziała, że dowiedziała się od koleżanki o obozie do Londynu,      
     który trwa cały miesiąc. 
     - Ile kosztuje? - wtrącił się tata.
     - Nie wiem, ale jutro się wszystkiego dowiem jeśli się zgodzicie. - uśmiechnęłam 
     się zachęcająco w stronę rodziców.
     - Według mnie możesz jechać, bo nigdzie indziej w tym roku nie pojedziemy, a w  
     Londynie jeszcze nie byłaś - powiedziała powoli mama patrząc na tatę.
     - No dobrze ... jeżeli to jest sprawdzony obóz to możesz jechać. - odpowiedział 
     po namyśle tata.
     - Dzięki, dzięki, dzięki !! - wykrzyknęłam i uściskałam rodziców.
Po skończonej kolacji, poszłam do siebie i weszłam na gadu-gadu by napisać Pauli, by przyniosła mi na jutro wszystkie potrzebne formularze do wypełnienia na obóz. Gdy skończyłam pisać wzięłam gorącą kąpiel i wskoczyłam do łóżka, bo nie mogłam się doczekać jutra. 




Rano obudził mnie budzik więc szybko wstałam przypominając sobie o tym, że dziś dowiem się informacji o obozie do Londynu. Gdy zjadłam śniadanie ruszyłam do łazienki by się ogarnąć. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam nie za wysoką, chudą blondynkę o niebieskich dużych oczach i o średniej długości kręconych blond włosach. Bardzo nie lubiłam moich włosów, bo nigdy nie chciały się ułożyć. Dlatego wzięłam do ręki prostownicę i wyprostowałam je. Gdy skończyłam się czesać to umyłam twarz, zęby i poszłam się ubrać. Założyłam żółte rurki, dopięłam do nich czarne szelki i pozwoliłam im swobodnie zwisać. Do tego ubrałam białą bluzkę w kolorowe paski i założyłam moje conversy. Byłam gotowa. Mama zawiozła nas do szkoły, a w niej cały czas gadałyśmy z Paulą o obozie i o tym co będziemy robiły. 
Po szkole dałam rodzicom kilka kart do wypełnienia, i odebrałam od nich kasę na wyjazd, który miał się odbyć już tylko za dwa tygodnie!








****************************************************************








Bardzo dziękuję za to, że przeczytaliście ten rozdział. 
Może być on trochę nudny, bo na początek chciałam przedstawić jak najwięcej. 
Obiecuję, że następne będą lepsze, i będzie się w nich więcej działo.
Proszę o komentarze jak się podoba ;** 
GreenClover ;>


moje gg - 2204007